KOR Komitet Obrony Robotników

START

Wstęp

Komitet Obrony Robotników wykazał w latach 1976–81 wprost niemożliwą wcześniej do wyobrażenia zbiorową skuteczność. Rozrastający się od niedużej grupy społecznej, traktujący podmiotowo człowieka, a wobec sił systemu komunistycznego deklarujący rezygnację z metod przemocy, potrafił nazwać, ustanowić sobą i upowszechnić – wolność. Odniósł największy sukces opozycyjny w krajach bloku sowieckiego. Wcześniej, w latach 60., nie działała w Peerelu żadna jawna, zorganizowana opozycja antysystemowa; tylko Kościół katolicki stawiał instytucjonalny opór.

Reakcja państwa na protesty społeczne w marcu 1968 i grudniu 1970 obnażyła maskowany od ponad dekady totalitarny charakter władzy. Odtąd dla wielu środowisk, choć nadal rozproszonych, wroga społeczeństwu postawa rządzącej partii jawiła się jako oczywista. Tym bardziej po wprowadzeniu w lutym 1976 zmian w Konstytucji, deklarujących wprost podległość Sowietom. Kolejna pacyfikacja masowego protestu nie mogła już przejść bez reakcji. Gdy w czerwcu 1976 komuniści użyli swych służb do brutalnego wygaszania buntu, liczyli, że społeczeństwo – jak dotąd – uda się przestraszyć i opanować. Tym razem jednak podjęte przez inteligencję wraz z robotnikami działania uruchomiły lawinę, która w ciągu półtorej dekady zmiotła nie tylko Peerel, ale i komunizm w Europie Środkowej. Obrona robotników okazała się wyrokiem na „robotniczą” władzę.

CZERWIEC '76. BUNT ROBOTNIKÓW

Na wiadomość o drastycznej podwyżce cen żywności na ulice wychodzą robotnicy Radomia, Ursusa i Płocka. Odpowiedź władzy jest ostra: aresztowanych zostaje blisko 2,5 tysiąca osób, większość jest katowana w więzieniach i aresztach, setki skazuje się i zwalnia z pracy. Podwyżka zostaje odwołana.

JACEK KUROŃ: Był „bal u prezydenta”, czyli imieniny Jana Józefa Lipskiego. Na bal przybył kwiat Warszawy – wybitni ludzie nauki, kultury i sztuki. 24 czerwca wypadał w sobotę i wszyscy goście tuż przed spotkaniem dowiedzieli się z radia, że Sejm PRL na wniosek premiera Jaroszewicza uchwalił z dniem 26 czerwca podwyżkę cen żywności. Już z czyjejś głupoty, bo chyba nie dla dodatkowego rozdrażniania ludzi, dodano do tego wiadomość, że od poniedziałku, czyli tak czy owak – post factum, podwyżki te skonsultuje się ze społeczeństwem. Chodziłem między gośćmi Jana Józefa i zadawałem dwa pytania: Czy, zdaniem pytanej przeze mnie osoby, dojdzie w tej sprawie do wybuchu społecznego protestu? I jeżeli tak się stanie, to czy zgodzi się na podpisanie zbiorowego wystąpienia solidarnościowego? Zebrani na pierwsze pytanie odpowiedzieli – nie, a na drugie – tak.

Warszawa, 24 czerwca 1976 Jacek Kuroń, Gwiezdny czas. Wiary i winy ciąg dalszy, Londyn 1991

ZBIGNIEW ROMASZEWSKI: Bicie zatrzymanych w Ursusie miało miejsce, ale nawet w przybliżeniu nie osiągnęło tej skali i tego stopnia zezwierzęcenia, co w Radomiu. Tam terror był potworny i odbywał się demonstracyjnie. Początkowo władza wyraźnie chciała pokazać, że może wszystko. […] Trzech sędziów, w ciągu 24 godzin, skazało 250 osób… Jeden i ten sam milicjant jako świadek zeznawał, że widział wydarzenia dziejące się jednocześnie w różnych punktach miasta.

Romaszewscy: autobiografia. Ze Zbigniewem, Zofią i Agnieszką Romaszewskimi rozmawia Piotr Skwieciński, Warszawa 2014

POWOŁANIE KOR-U

23 września 1976 powstaje Komitet Obrony Robotników – pierwsza jawna organizacja opozycyjna, mająca na celu niesienie pomocy materialnej i prawnej ofiarom represji. Wymienieni z nazwisk członkowie Komitetu reprezentują coraz większe środowisko identyfikujące się z jego celami.

JAN JÓZEF LIPSKI: Nasza akcja weszła na teren Radomia. [...] Wtedy zdarzyły się pierwsze przypadki pobić; szczególnie lubili tłuc [Ludwika] Dorna. Wówczas nastąpił niemalże zamach stanu ze strony młodzieży: główną rolę odegrał tu Antek Macierewicz. Wystąpili zgodnie, że dłużej tak być nie może; że ich ścigają, biją, wsadzają. Powstanie komitetu, do którego będzie należeć szereg osób o dużym autorytecie społecznym [...] może być jakąś ochroną. [...] A jeżeli taki komitet natychmiast nie zostanie powołany, to sami go powołają, ale wtedy należy liczyć się z tym, że zostaną z miejsca aresztowani. Ja również uważałem, że nie ma na co czekać.

Niepokorni. Rozmowy o Komitecie Obrony Robotników. Relacje członków i współpracowników Komitetu Obrony Robotników zebrane w1981 roku przez Andrzeja Friszke i Andrzeja Paczkowskiego, Kraków 2008

Z APELU DO SPOŁECZEŃSTWA I WŁADZ PRL: Ofiary obecnych represji nie mogą liczyć na żadną pomoc i obronę ze strony instytucji do tego powołanych, np. związków zawodowych, których rola jest żałosna. Pomocy odmawiają też agendy pomocy społecznej. W tej sytuacji rolę tę musi wziąć na siebie społeczeństwo, w interesie którego wystąpili prześladowani. Społeczeństwo bowiem nie ma innych metod obrony przed bezprawiem, jak solidarność i wzajemna pomoc. Dlatego niżej podpisani zawiązują Komitet Obrony Robotników celem zainicjowania wszechstronnych form obrony i pomocy.
23 września 1976

Opozycja demokratyczna w Polsce 1976–1980. Wybór dokumentów, Warszawa 1994

MIĘDZY KOR-EM A KOŚCIOŁEM

KOR, mimo że skupiał głównie ludzi niezwiązanych z Kościołem katolickim, widział w nim sprzymierzeńca w walce o demokrację. Jesienią 1976 czołowe postacie ruchu spotkały się z kardynałem Karolem Wojtyłą. Dla władz oznaczało to udzielenie poparcia opozycjonistom przez Kościół.

HENRYK WUJEC: W KOR, zwłaszcza wśród „Starszych Państwa”, byli ludzie o niesamowitych biografiach. Ale nawet na tym tle ks. Zieja się wyróżniał. Symbol świętości. Gdy brał udział w zebraniach, była inna atmosfera. Czuliśmy, że jest wśród nas ktoś, kto ma bezpośrednią łączność z rzeczywistością, która przekracza nasze doświadczenie. [...] Starał się nas jednoczyć. Michnik, Kuroń, Macierewicz, wszyscy mu byli bliscy. KOR był takim małym parlamentem i do ostrych dyskusji dochodziło. Ale to, że do końca istnienia nigdy się brzydko nie podzielił, jest zasługą łagodzenia księdza Ziei.

Małgorzata Nocuń, Andrzej Brzeziecki, Prorok. Ks. Jan Zieja (1897–1991): świadek wieku XX, „Tygodnik Powszechny” nr 4/2007

Dąbrowskim: Episkopat spotyka się z grupą szubrawców politycznych. Obok [Józefa] Rybickiego – krwawego kata, który wymordował 16 tysięcy ludzi z lasu – staje ks. Zieja. (Na pewno za zgodą Episkopatu.) Popiera ich Kardynał Wojtyła, urządza wśród księży zbiórki na apel Komitetu [...], spotyka się z przywódcami Komitetu w czasie Konferencji Episkopatu. [...] Ks. Zieja jest w Komitecie z upoważnienia biskupa, 3 grudnia 1976.

Peter Raina, Rozmowy biskupa Dąbrowskiego z władzami PRL, Olsztyn 1998

CENTRUM INFORMACJI

Mieszkanie Jacka Kuronia na warszawskim Żoliborzu stało się wkrótce centralą informacyjną Komitetu. Przy telefonie pełnili stały dyżur liczni współpracownicy, notujący zgłaszane przypadki łamania praw w zeszytach nazywanych „księgami pokładowymi”. Informacje przekazywano następnie do Radia Wolna Europa i BBC, co stanowiło skuteczny element nacisku na władze.

ALEKSANDER SMOLAR: Po tym, jak we wrześniu 1976 powstał KOR, któregoś dnia zatelefonował do mnie Jacek, poinformował, że dzwoni z domu, i zaczął mi czytać „Komunikat” KOR-u o represjach. [...] Udało mi się podłączyć do telefonu jakiś magnetofon i prawie codziennie nagrywaliśmy Jacka albo Ankę Kowalską. Potem trzeba było spisać informacje z taśmy – zajmowało nam to wiele godzin – i podać je dalej: do „Wolnej Europy”, BBC, „Głosu Ameryki”. Piotr, nasz synek, miał telefon-zabawkę i bawił się nim, powtarzając: „Halo, Jacek! Nagrywam! Kto siedzi? Od dawna siedzi?”.

KOR – komitet ruchu społecznego, red. Maria Buczyło, Warszawa 2006

ŚMIERĆ PYJASA I STUDENCI

7 maja 1977 znalezione zostaje ciało Stanisława Pyjasa, studenta, krakowskiego współpracownika KOR-u. Jego śmierć wywołuje masowe demonstracje studentów i decyduje o powołaniu opozycyjnego Studenckiego Komitetu Solidarności.

Z OŚWIADCZENIA STUDENCKIEGO KOMITETU SOLIDARNOŚCI W KRAKOWIE: 7 maja br. zginął śmiercią tragiczną w niewyjaśnionych okolicznościach nasz kolega, student filologii polskiej oraz filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego Staszek Pyjas. Zmarły był człowiekiem o niezależnych, nonkonformistycznych poglądach. W ostatnim okresie życia czynnie współpracował z Komitetem Obrony Robotników. Śmierć ta głęboko wstrząsnęła opinią środowiska akademickiego nie tylko Krakowa, ale całego kraju. Spowodowała także oficjalny protest KOR-u, wyrażony w „Oświadczeniu” z dnia 9 maja. [...] Powołaliśmy Studencki Komitet Solidarności dla zainicjowania prac nad utworzeniem autentycznej i niezależnej organizacji studenckiej. Kraków, 15 maja 1977

Czy ktoś przebije ten mur? Sprawa Stanisława Pyjasa, Kraków 2001

ROMANA KAHL-STACHNIEWCZ uczestniczka ROPCiO: Na nabożeństwo u dominikanów wszyscy przyszli ubrani na czarno. Było to pierwsze tak duże wystąpienie w Krakowie. Po mszy tłum poszedł na ulicę Szewską, gdzie zginął Pyjas, były przemówienia. [...] Podczas tej manifestacji zrozumiałam, że tak dalej być nie może. Siedzimy i narzekamy, a tak naprawdę, milcząc, popieramy to, co się dzieje w kraju. Nie było dla nas ważne, czy działamy w KOR-ze, czy w Ruchu Obrony [Praw Człowieka i Obywatela], bo te dwie grupy pomagały sobie. Kraków, 15 maja 1977

Ruch Obrony Praw, red. Mateusz Sidor, Warszawa 2007

KSS: WSPÓLNA SAMOOBRONA

Tuż przed pogrzebem Stanisława Pyjasa aresztowana zostaje grupa przywódcza KOR-u. Reakcją opozycji jest w maju 1977 tygodniowa głodówka w warszawskim kościele św. Marcina. Gdy w lipcu władza ogłasza amnestię – wychodzą na wolność i korowcy, i ostatni ze skazanych robotników; główny cel KOR-u zostaje zrealizowany. Od września działania prowadzone są pod nazwą Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”.

JACEK KUROŃ: Jestem jednym z pierwszych, którzy się zorientowali, co założyliśmy. [...] Dwóch ludzi to sobie uświadomiło równocześnie i niezależnie od siebie – ja i Antek Macierewicz – że to jest zupełnie nowy sposób wyjścia z totalitaryzmu. Ja napisałem to szybciej – powstały Myśli o programie działania. [...] Największym osiągnięciem jest idea samoorganizacji, którą Komitet Obrony Robotników zrodził samym swoim powstaniem. Komitet Samoobrony Społecznej powołaliśmy już po pobudzeniu samoorganizacji. Zrozumieliśmy wszyscy, że to jest pomysł: ludzie sami się organizują. Jest to rewolucja – najbardziej pokojowa, jaką sobie można wyobrazić – która obala system. Bo system ten to monopol państwa na organizację – i nagle obywatele to zabierają. Mogą to zabrać. I w momencie kiedy zabierają, zmienia się wszystko.

Żeby dać świadectwo prawdzie, „Samorządność” z 14 grudnia 1981

MIROSŁAW CHOJECKI: Robotników represjonowanych po wydarzeniach czerwcowych, o których upominał się KOR, wypuszczono, prawie wszyscy dostali jakąś pracę – zwyciężyliśmy! No więc co – rozwiązać się? Rozważaliśmy, co dalej. Wyszło na to, że KOR-u nie będziemy rozwiązywali, tylko przekształcimy go w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”.

Wiesława Grochola, Słowo jak dynamit, „Karta” nr 49, 2006

WOLNE SŁOWO

Przełamywanie monopolu informacyjnego państwa staje się coraz ważniejszym zadaniem KOR-u. Po doraźnym „Komunikacie”, bardziej publicystycznym „Biuletynie Informacyjnym”, kierowanym środowiskowo „Robotniku”, ukazuje się tworzony przez pisarzy kwartalnik literacki „Zapis”. Druk i kolportaż pozostają tajne, ale korowcy jako pierwsi podają tam swoje nazwiska i kontakty. Niepoddające się cenzurze periodyki poszerzają znacząco przestrzeń społecznej wolności.

MIROSŁAW CHOJECKI: Powstało dzięki temu coś w rodzaju ruchu społecznego, bo każdy, kto dostał „Komunikat”, czuł się zobligowany, żeby go przepisać przez kalkę na maszynie i rozdać kilku znajomym. To przez parę miesięcy doskonale funkcjonowało, tworząc kontakty, więzi, drogi przepływu, tak że potem, jak zaczęliśmy powielać, sieć kolportażu była prawie gotowa. Była zasada, że każdy, kto dostaje jeden egzemplarz, oddaje dwa – żeby było wiadomo, gdzie to dobrze działa, a gdzie wpada w dziurę; żebyśmy wiedzieli, na kogo można liczyć. „Komunikat” informował wyłącznie o sprawach, którymi zajmował się KOR. Każdy tekst był najpierw uzgadniany z jego członkami; publikowano tylko te teksty, które uzyskały aprobatę wszystkich. W zespole redagującym „Komunikat”, między Antkiem Macierewiczem, Anką Kowalską, Jackiem Kuroniem i panią Anielą Steinsbergową, dochodziło do ostrych starć, także o słowa, stąd „drewniany” – w efekcie kompromisów – język tych dokumentów, zwany przez nas „korkowcem”. [...] Dwa tygodnie po wydrukowaniu jednej z pierwszych broszur nakładem KOR-u zobaczyłem ją u człowieka w autobusie – czytał ją owiniętą w „Trybunę Ludu” – i poczułem, że rzeczywiście poszło w świat!

Wiesława Grochola, Słowo jak dynamit, „Karta” 49, 2006

HENRYK WUJEC: Zaczęła się dyskusja [w warszawskim salonie Anny Erdman i Tadeusza Walendowskiego], w której doszło do sporu między Jackiem Kuroniem, który był naszym niepisanym liderem, a Konwickim. Konwicki brał tworzącą się opozycję i panujące w niej nastroje trochę z dystansu, może nawet ironicznie. Jacek traktował to jako zadanie. Uważał, że trzeba wszystkich mobilizować, w czym powinni pomagać także pisarze. Tadeusz się oburzył – właśnie się wyzwolił spod jednej dyrektywy i nie chciał poddawać się kolejnej. Doszło do spięcia – trochę za mocnego [...] To było zderzenie dwóch liderów. Jacek był naturalnym liderem politycznym. Z drugiej strony był lider intelektualny, który jako jeden z pierwszych zdecydował się publikować w „Zapisie”, czyli wydał książkę poza cenzurą – naraził się czerwonym, jak tylko można było.

Relacja nagrana przez Katarzynę Przyborską, w zbiorach Ośrodka KARTA

BIURO INTERWENCYJNE

Jesienią 1977 rusza działalność Biura Interwencyjnego KSS „KOR”, z czasem kilkudziesięcioosobowego, prowadzonego przez Zofię i Zbigniewa Romaszewskich. Biuro dokumentuje przypadki łamania praw człowieka, informuje o nich opinię publiczną, organizuje pomoc dla potrzebujących.

ZBIGNIEW ROMASZEWSKI: Inicjatywa stworzenia czegoś na kształt późniejszego Biura Interwencyjnego KSS „KOR” powstała głównie na skutek piętrzenia się u profesora Lipińskiego stosów listów i próśb o pomoc. Do niego, już w okresie istnienia KOR-u, przychodziła masa listów z całego kraju, a on nie wiedział, co z tymi sprawami robić.

Romaszewscy: autobiografia. Ze Zbigniewem, Zofią i Agnieszką Romaszewskimi rozmawia Piotr Skwieciński, Warszawa 2014

ZOFIA I ZBIGNIEW ROMASZEWSCY: Najwięcej spraw dotyczy działalności MO, prokuratury i sądów. Najdramatyczniejsze są sprawy osób, które zmarły w różnych okolicznościach, zatrzymane do dyspozycji organów ścigania. We wszystkich przypadkach śledztwa były umarzane przez prokuraturę. [...] Nagminne są skargi na pobicie ludzi przez milicję. Bywa i tak, że to właśnie pobici otrzymują wyroki za pobicie milicjantów. [...] Często dowiadujemy się też o wymuszaniu biciem zeznań w śledztwie. [...] Udzielamy porad prawnych, w niektórych przypadkach organizujemy pomoc prawną i lekarską, w skrajnych także finansową. [...] Staramy odwoływać się do opinii publicznej w „Komunikacie” KOR-u i innych wydawnictwach opozycyjnych. Ten sposób interwencji nazywamy „metodą krzyku”.

Biuro Interwencyjne przy KSS „KOR”, „Robotnik” nr 14, 30 kwietnia 1978

NOWA POZA CENZURĄ

W drugiej połowie 1977 roku działa już Niezależna Oficyna Wydawnicza – pierwsze wydawnictwo publikujące w kraju poza cenzurą. Jej celem jest przełamanie monopolu państwowego na słowo drukowane. Wśród autorów są m.in. Jerzy Andrzejewski, Witold Gombrowicz, Marek Hłasko, Tadeusz Konwicki i Czesław Miłosz.

MIROSŁAW CHOJECKI: Rozważaliśmy, co dalej. Wyszło na to, że KOR-u nie będziemy rozwiązywali, tylko przekształcimy go w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR” […]. Skonstruujemy też wydawnictwo, które nie będzie podporządkowane wyłącznie bieżącym potrzebom politycznym, lecz przełamie państwowy monopol wydawniczy, publikując wartościowe artystycznie i intelektualnie książki, które nie mogą się ukazać w wydawnictwach oficjalnych. Chodziło też o to, żeby to nowe wydawnictwo wyprowadzić spod skrzydeł KOR-u, by nie trzeba było ze wszystkimi jego członkami uzgadniać każdej wydawanej pozycji, a zarazem – żeby działaniami wydawnictwa nie obciążać KOR-u w oczach władz.

Wiesława Grochola, Słowo jak dynamit, „Karta” 49, 2006

MIROSŁAW CHOJECKI w wystąpieniu w Salonie Walendowskich: Dzisiaj nakładem NOWej ukazało się już ponad 25 pozycji, zaś wszystkie wychodzące poza cenzurą pisma (a jest ich około 10) są odbijane na różnego rodzaju powielaczach i drukarkach. [...] W sumie do tej pory tylko NOWa wypuściła w obieg po kraju blisko 7 ton zadrukowanego papieru. Oczywiście te 7 ton to niewiele, w stosunku do tego, czym dysponują władze. Kilkanaście naszych najprymitywniejszych drukarń to niewiele, naprzeciw olbrzymiego aparatu propagandy, ale dlatego właśnie każda zadrukowana ważkim tekstem strona ma olbrzymie znaczenie. [...] Musimy maksymalnie zatomizować, uniezależnić od siebie punkty drukarniane, obsługiwane przez jak najmniejszą liczbę osób – aby przy rozpracowywaniu przez policję jednego punktu wszystkie inne pozostały bezpieczne. [...] Opieramy się na wielu niezależnie działających drukarenkach ręcznych o niewielkiej wydajności i nie najlepszej jakości technicznej produktu końcowego. [...] Wydaje mi się, że w dotychczasowych wyborach nie popełniliśmy błędu. Wszystkie nasze teksty rozeszły się do ostatniego egzemplarza. O ich poczytności świadczy fakt, że nawet policja jest nimi zainteresowana. Warszawa, 3 maja 1978.

„Puls” nr 3, sierpień 1978

LOTNA WIEDZA

Formą samoobrony – wobec otępiającej propagandy i dezorientacji społeczeństwa – staje się niezależna edukacja. Jesienią 1977 rusza „uniwersytet latający”, a w styczniu 1978 powołane zostaje Towarzystwo Kursów Naukowych. Otwarte wykłady odbywają się w mieszkaniach i pomieszczeniach kościelnych. Wobec rozwoju TKN-u, władze postanawiają zastraszyć wykładowców.

ANDRZEJ CELIŃSKI: Kiedy nastały pierwsze redukcje na Uniwersytecie, a jednocześnie wiadomo było, co się dzieje na niektórych wydziałach z programami, uznałem, że zajęcia trzeba będzie prowadzić w domu. Spotykałem się ze swoimi studentami prywatnie, jeździłem z nimi na obozy letnie i wspólnie przygotowywaliśmy „skok na wydział”. Lepiej przygotowani studenci mieli przechwytywać prowadzenie ćwiczeń, [...] realizując program wspólnie przez nas przygotowany poza studiami. [...] Idea „latającego uniwersytetu” [...] wywołała powstanie Towarzystwa Kursów Naukowych.

KOR – komitet ruchu społecznego, red. Maria Buczyło, Warszawa 2006

ANDRZEJ KIJOWSKI: Na czym polega zaleta owych kursów? Jak przypuszczam, na tym, że do obiegu wiadomości, informacji i do relacji wychowawczych, całkowicie u nas zbiurokratyzowanych, został wprowadzony nowy czynnik – czynnik swobody – i nowa wartość wychowawcza – wolność – wolność słuchacza i wolność wykładowcy. W tych kursach nie chodzi w gruncie rzeczy o to, czego się tam ludzie dowiedzą, czego się nauczą, i dlatego nie o ich stronę rzeczową, dydaktyczną, merytoryczną martwić się trzeba; chodzi o to, aby student i wykładowca spotkali się z sobą na płaszczyźnie obopólnego, wzajemnego zaciekawienia – zaciekawienia osobowego, nie przedmiotowego. Płaszczyzna ta została zupełnie wyeliminowana z państwowych uniwersytetów.

Andrzej Kijowski, Dziennik 1978–1985, Kraków 1999

WOLNE ZWIĄZKI ZAWODOWE

Wśród niezależnych instytucji wspieranych przez KOR pojawiają się też pierwsze w bloku sowieckim wolne związki zawodowe – w Katowicach (od razu zlikwidowany przez władze) i Trójmieście. Jednym ze współpracowników WZZ Wybrzeże staje się Bogdan Borusewicz, członek KOR-u.

BOGDAN BORUSEWICZ: To Krzysiek Wyszkowski dał pomysł, że należy założyć Wolne Związki Zawodowe. Jednocześnie otworzył nam się kontakt na Stocznię [...]. Anna Walentynowicz – to był cenny kontakt na robotników. Krzysiek Wyszkowski konsekwentnie parł do powołania WZZ-ów, ja byłem zdecydowanie przeciwny, bo obawiałem się, że to będzie fikcja. Mieliśmy zbyt słabą pozycję w zakładach. [...] Przekonałem się, że WZZ-y to dobra formuła, kiedy zaczął wychodzić „Robotnik Wybrzeża”, który kolportował informacje o WZZ-ach i kiedy na to hasło sami zaczęli zgłaszać się robotnicy.

Janina Jankowska, Portrety niedokończone. Rozmowy z twórcami „Solidarności” 1980–1981, Warszawa 2004

JACEK KUROŃ: Krzyś [Wyszkowski] do nas przyjechał. Zebraliśmy się w „Robotniku”. Była to bardzo ważna dla naszego środowiska narada. W owym czasie istniała już moda na powoływanie instytucji o godnie brzmiących nazwach. W środowisku korowskim nazywaliśmy tę praktykę wywieszaniem szyldów. U nas obowiązywała zasada, że najważniejsze jest działanie. Zgodnie z tą filozofią, Bogdan Borusewicz pisał w liście przywiezionym przez Krzysia, za pomocą metafory parowozu, że para powinna iść w koła, a nie w gwizdek. Doświadczenia [Kazimierza] Świtonia z ogłoszeniem WZZ-ów pokazywało nam dodatkowo tylko złą stronę: represje polityczne i zanik niezależnej działalności na Górnym Śląsku. W trakcie tej narady Witek Łuczywo sformułował zasadę dopuszczalnego wywieszania szyldów – powołać publiczną instytucję może tylko takie środowisko, które jest w stanie samo się obronić. Uznaliśmy, że środowisko Trójmiasta spełnia te wymagania.

Jacek Kuroń, Gwiezdny czas. Wiary i winy ciąg dalszy, Londyn 1991

Z DEKLARACJI KOMITETU ZAŁOŻYCIELSKIEGO WOLNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH WYBRZEŻA: Celem wolnych związków zawodowych jest organizacja obrony interesów ekonomicznych, prawnych i humanitarnych pracowników. Wolne związki zawodowe deklarują swą pomoc i opiekę wszystkim pracownikom bez różnicy przekonań czy kwalifikacji. Gdańsk, 29 kwietnia 1978

PRZEKROCZENIE GRANIC

KOR stara się o bliskie kontakty z dysydentami w innych krajach bloku sowieckiego. Współpracuje z czechosłowackimi opozycjonistami z Karty 77 i grupami moskiewskimi, m.in. z prof. Andriejem Sacharowem. Także w obronie prześladowanych sygnatariuszy Karty 77 członkowie KOR-u i Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela podejmują w październiku 1979 głodówkę w kościele św. Krzyża w Warszawie.

JAN LITYŃSKI: Umówiliśmy się z Czechami [w sierpniu 1978] pod Śnieżką, na ścieżce, która nazywa się Drogą Przyjaźni. [...] Rozważaliśmy problem możliwości oporu w tym systemie. [...] Czuliśmy z tymi ludźmi wspólnotę duchową. Operowaliśmy tymi samymi pojęciami o świecie i tymi samymi znakami.

KOR – komitet ruchu społecznego, red. Maria Buczyło, Warszawa 2006

ZE WSPÓLNEGO OŚWIADCZENIA PRZEDSTAWICIELI KSS „KOR” I KARTY 77: Minęło dziesięć lat od dnia, w którym wojska pięciu państw Układu Warszawskiego zajęły Czechosłowację, aby zdławić dążenia jej narodów do wolności. Zahamowano wówczas proces demokratyzacji w CSRS, nadzieję całej demokratycznej Europy. W imię humanistycznych wartości społeczeństwo Czechosłowacji tworzyło alternatywę dla systemu totalitarnego. W tym samym roku siłą zdławiono ruch wolnościowy polskiej inteligencji. Minione dziesięć lat jasno wykazało – wbrew wszystkim rzecznikom antydemokratycznego ładu i narodowej niesuwerenności – żywotność idei Praskiej Wiosny i demokratycznych ruchów społeczeństwa polskiego. Sierpień 1978

Dokumenty Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, Warszawa–Londyn 1994

ZBIGNIEW ROMASZEWSKI: Na pomysł, żeby jako KOR nawiązać współpracę z rosyjską opozycją wpadłem po tym, jak na Śnieżce spotkaliśmy się z Czechami z Karty 77. Pomyślałem – dlaczego nie pójść dalej? [...] A opozycja radziecka robiła na nas wtedy ogromne wrażenie. To był po prostu wzorzec moralny, wzorzec odwagi i, w jakimś sensie, też wzorzec działania. [...] Jeszcze latem 1978 [...] poszedłem do „Orbisu”. [...] Oprócz Zosi wiedziało o tym tylko kilku najbliższych kolegów z KOR-u. [...] [W styczniu 1979 w Moskwie] Uzgodniliśmy [z Sacharowem i innymi dysydentami], że wspólnie wystąpimy w obronie Czechów i Słowaków z Karty 77, których wtedy uwięziono. Że wydamy wspólne oświadczenie w sprawie Katynia. Że oni będą pisać teksty do KOR-owskiej prasy...

Romaszewscy. Autobiografia. Ze Zbigniewem, Zofią i Agnieszką Romaszewskimi rozmawia Piotr Skwieciński, Warszawa 2014

KOR A PIELGRZYMKA PAPIEŻA

2 czerwca 1979 Jan Paweł II rozpoczyna pierwszą pielgrzymkę do kraju. Podczas mszy św. na placu Zwycięstwa w Warszawie wypowiada słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”, które powszechnie odczytywane są nie jako modlitwa, lecz zapowiedź. Kolejne dni masowych spotkań z Papieżem przekonują społeczeństwo, że potrafi ono organizować się i postrzegać rzeczywistość poza władzą komunistyczną i jej propagandą.

JACEK KUROŃ: Patrzyłem przez okno, było już ciemno, szli. Tłumy młodzieży. Szli na mszę, którą Papież odprawiał na placu Zamkowym dla nich, przed kościołem św. Anny. Szli i szli. Nie wytrzymałem i wyskoczyłem. Nie było obstawy. Poszedłem w miasto. Przez kilka godzin chodziłem po ulicach nocnej Warszawy. Wszędzie pełno radosnych ludzi, zdyscyplinowanych, niesłychanie zdyscyplinowanych i silnych. Czułem to. Noc, radość i ten porządek. Klimat wolności. [...] To już nie był tłum, to byli zorganizowani świadomi ludzie. Fascynujące. Patrzyłem na to i wtedy zaczęło do mnie docierać, że oto dokonało się u nas coś wielkiego. Naród zobaczył swoją siłę. [...] Myślę sobie, że właśnie siła, twórcza siła – to jest właśnie cud czerwcowych dni 1979 roku. Ludzie zrozumieli, że wszystko w tym kraju zależy od nas i na wszystko możemy mieć wpływ. Od połowy 1979 roku nie wystarczyło już rozwijanie koncepcji samoorganizacji społeczeństwa. Byłem przekonany, czułem, że nasz ruch potrzebuje nowego wielkiego zadania. [...] Narasta napięcie społeczne, które niedługo przerodzi się w otwarty konflikt z władzą komunistyczną. Wówczas, jeśli niezależne ruchy społeczne okażą się wystarczająco silne, będzie można zawrzeć z władzami komunistycznymi porozumienie zapewniające społeczeństwu warunki stopniowego tworzenia ładu demokratycznego i suwerenności państwowej. Warszawa, czerwiec 1979.

Jacek Kuroń, Gwiezdny czas. Wiary i winy ciąg dalszy, Londyn 1991

JAN LITYŃSKI: Od każdego z nas zależy, czy potrafimy stworzyć wspólnotę ludzi świadomych, godnych i mężnych, ludzi wierzących i niewierzących, ludzi żyjących w prawdzie. Alternatywą wydaje się tylko małość i nijakość. Budowanie jedności, takiej, jaką głosi Jan Paweł II, jedności bez nienawiści, jedności ku wolności, jest bardzo trudne. Ale po tych dziewięciu wspaniałych dniach wydaje się możliwe.

„Robotnik” nr 34, 1979

SPEŁNIENIE: SOLIDARNOŚĆ

W reakcji na podwyżkę cen w lipcu 1980 wybuchają pierwsze strajki, które rozszerzają się na cały kraj – po raz pierwszy kończą się porozumieniami podpisywanymi ze strajkującymi. Informacje o protestach, docierające do kolejnych zakładów i mediów zagranicznych dzięki KSS „KOR”, potęgują falę buntu. Jej kulminacją staje się strajk w Stoczni Gdańskiej 14–31 sierpnia, który przynosi zwycięstwo społeczeństwa nad władzą.

Z OŚWIADCZENIA KSS „KOR”: Najskuteczniejszą – a przy tym najbezpieczniejszą – dla narodu formą [...] jest organizowanie się robotników w zakładach pracy, demokratyczne wybieranie niezależnych przedstawicielstw robotniczych w celu wysuwania żądań w imieniu załóg, prowadzenia rozmów z władzami, kierowania akcją załóg w sposób odpowiedzialny, lecz stanowczy. Załogi muszą mieć świadomość, że tylko solidarne działanie może przynieść dodatnie skutki. Warszawa, 2 lipca 1980.

Dokumenty Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, Warszawa–Londyn 1994

SEWERYN BLUMSZTAJN: To nie było takie proste z korowcami w „Solidarności”. Czuliśmy się ojcami tego ruchu i byliśmy do niego w jakimś sensie przygotowani, może najlepiej spośród tych, którzy wtedy zaczęli działalność polityczną. Mieliśmy już zapisaną jakąś kartę, jakieś zasługi, a jednocześnie byliśmy tymi najbardziej podejrzanymi [...]. Ruszyła ogromna kampania przeciwko KOR-owi. Pierwszym propagandowym zabiegiem władzy było podzielenie „Solidarności” na dobrą – robotniczą i złą – korowską, inteligencką. [...] To było chyba oczywiste od początku, chociaż nie dla wszystkich, że musimy stać się ofiarą tego zwycięstwa.

Seweryn Blumsztajn, Robiliśmy niemożliwe, „Tygodnik Powszechny” z 30 września 2001

ROZWIĄZANIE KOR-U

Na pierwszym Zjeździe „Solidarności” 28 września 1981, Komitet Samoobrony Społecznej „KOR” zostaje rozwiązany. Jego członkowie uznają, że „Solidarność” – jako autentyczne przedstawicielstwo społeczeństwa – stała się naturalnym sukcesorem ich działań.

HENRYKA DOBOSZ: W  imieniu Regionu Ziemia Radomska jeden z delegatów zgłasza projekt uchwały o uznaniu działalności KOR-u jako pierwszego ogniwa robotniczej i obywatelskiej solidarności. Jest sprzeciw. Rozpoczyna się walka nerwów. Andrzej Gwiazda: w 1976 roku partia w Radomiu i Ursusie napluła w twarz nie tylko robotnikom, ale nam wszystkim. Znalazło się w Polsce 22 ludzi, którzy zmyli z nas tę hańbę. Jednak robotnicy z delegacji lubelskiej boją się poprzeć uchwałę. Załogi przykazały im trzymać się od KOR-u z daleka. Zjazd się dzieli. Rzecznik prasowy „Mazowsza” Paweł Niezgodzki proponuje, żeby raczej podkreślić zasługę Kościoła. Strzał jest celny. [...] Jan Józef Lipski, pisarz, członek-założyciel KOR-u podchodzi do mównicy, pragnie powiedzieć, że ta uchwała nie jest im wcale potrzebna, nie narażali się dla uznania ani dla sławy. I pada, karetka odwozi go do szpitala. Stamtąd pisze list pełen goryczy. Aktorka Halina Mikołajska chce oddać mandat delegata. Jacek Kuroń płacze. Gdańsk, 28 września 1981.

Bartosz Kaliski, „Antysocjalistyczne zbiorowisko”? I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ Solidarność, Warszawa 2003

JAN JÓZEF LIPSKI, delegat Regionu Mazowsze: Jest to dla mnie ciężki cios moralny, z którego trudno już będzie mi się pozbierać. Przez wszystkie lata walki, jakie wypełniają moje życie – nigdy nie załamałem się wobec wroga. To jednak, co się stało, jest ponad moje siły. Nie żałuję tych pięciu lat w KOR-ze [...], przeciwnie, będę zawsze dumny, że byłem w KOR-ze i chcę pozostać wierny jego ideałom; nie jestem jednak pewien, czy jeszcze kiedykolwiek w życiu umiałbym, gdyby zaszła potrzeba, zaczynać od nowa z garstką ludzi [...]. Nie wytrzymuję dziś atmosfery nienawiści i podstępu, nie wytrzymuję hipokryzji i faryzeizmu – jeśli odczuwam je i zauważam nie u wroga, a u tych, których miałem jeśli nie za przyjaciół, to przynajmniej za towarzyszy walki.

List do Delegatów na I Walny Zjazd NSZZ „Solidarność”, „Biuletyn Pism Związkowych i Zakładowych AS” z 5–7 października 1981

KOROWCY BEZ KOMITETU

Po wprowadzeniu stanu wojennego władze nadal ścigają dawnych korowców. Próbują pozbyć się niebezpiecznych opozycjonistów – internują ich po 13 grudnia 1981, następnie oskarżają o próbę obalenia ustroju i nakłaniają do wyjazdu z kraju. Pod wpływem presji opinii zagranicznej, aresztowani wychodzą na wolność na mocy amnestii z 21 lipca 1984.

TERESA KONARSKA: Po „Dzienniku Telewizyjnym” nadali program publicystyczny pod hasłem: „Kto Oszukiwał Robotników? KOR”. Ohydny paszkwil i to jeszcze prymitywnie zrobiony. Było to tak naiwne i nieprzekonywające, że chyba nawet największy bałwan nie mógł być przekonany. Ot – takie bicie leżącego, jak to jest w ich zwyczaju. Co mnie w tym niepokoi, to to, że nadanie takiej audycji może przemawiać za tym, że Jedenastki [przywódców KOR-u i „Solidarności] mogą nie objąć amnestią. Bo i po co by to wszystko nadawali? Warszawa, 20 lipca 1984.

Teresa Konarska, dziennik w zbiorach Ośrodka KARTA

JAN JÓZEF LIPSKI: O co walczyliśmy? Najpierw po prostu o to, by bici, więzieni, wyrzuceni z pracy robotnicy nie pozostali osamotnieni [...]. Później rozszerzyliśmy nasze cele, wskazując na końcu drogi dwa główne: niepodległość i demokrację. [...] Nie kochaliśmy się w deklamacjach [...]. Rzadko na naszych wargach [...] pojawiał się wyraz ojczyzna. Na co dzień [...] walczyliśmy z bestialstwem milicji, [...] z kłamstwem w szkole, prasie i telewizji, z inercją i strachem współobywateli wreszcie. [...] Uczyliśmy [...] studentów i przygotowywaliśmy robotników do ich przyszłej roli działaczy związków zawodowych i pełnoprawnych obywateli. [...] Toteż nienawidzono nas. [...] Ale mieliśmy też chwile radości, a nawet tryumfy, z których największe były dwa: wypuszczenie z więzień ostatnich robotników [...] i powstanie „Solidarności”. Z dumą i z całą odpowiedzialnością stwierdzam: byliśmy niezbędni, by „Solidarność” powstała. Londyn, 14/15 września 1982.

Jan Józef Lipski, KOR. Komitet Obrony Robotników – Komitet samoobrony społecznej, Londyn 1983

PUENTA DZIESIĘCIOLECIA

19 września 1986, tuż po ostatniej amnestii dla wszystkich więźniów politycznych, członkowie i współpracownicy KOR-u spotykają się w domu Jacka Kuronia, świętując dziesiątą rocznicę powstania Komitetu.

BOGDAN BORUSEWICZ: Kiedy usłyszałem, że jest amnestia, wiedziałem, że władza się cofa. To była tak naprawdę amnestia dla szesnastu osób. Wypuszczono całe kierownictwo podziemia. Dla mnie oznaczało to, że uznali, iż politycznie przegrali. Bo musieli zdawać sobie sprawę, że będziemy działać. Sądziłem, że mają jakiś pomysł polityczny. Ale nie mieli. Gdańsk, wrzesień 1986.

Edmund Szczesiak, Borusewicz. Jak runął mur, Warszawa 2005

JACEK KUROŃ: Bal to stara opozycyjna tradycja. Robiło się go, żeby zgromadzić w jednym miejscu w koniecznym składzie grupę podobnie myślących i podyskutować. [...] Nie było już z nami Ludwika Cohna, nie było prof. Adama Szczypiorskiego, Wacława Zawadzkiego „Puchatka”, dr. Józefa Rybickiego, ostatniego dowódcy WiN-u. Mówiłem o nich, gdy nadszedł czas na toast. Mówiłem też o Lilce Wosiek, o Halinie Mikołajskiej, które nie przyszły, bo źle się czuły. [...] Skończyłem toast i myślałem o Gajce [zmarłej żonie], o której nic nie powiedziałem, bo jeszcze nie umiałem. I wtedy zaczął o niej mówić Antek Macierewicz. Długo i serdecznie. [...] Przyszli na tę rocznicę ostatni „Starsi Państwo” z KOR-u. Aniela Steinsbergowa, już ponad 90-letnia dama, chora, po amputacji nogi. Zosia i Zbyszek Romaszewscy przywieźli ks. Jana Zieję. [...] Po długim niewidzeniu spotkaliśmy się prawie wszyscy. Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Ania Walentynowicz – już wtedy mocno skonfliktowani z Lechem i resztą naszego środowiska. Zosia i Zbyszek Romaszewscy, tak bliscy mi w praktyce konkretnego działania. Piotr Naimski, Antek Macierewicz, Ula Doroszewska – już zwróceni w stronę Kościoła [...]. Byli też z nami ludzie spoza KOR-u, bliscy, bo połączyły nas lata współpracy. Bronek Geremek, Tadeusz Mazowiecki. Miał być i Lech Wałęsa, ale coś go zatrzymało u św. Stanisława, a osoby z nim związane przyszły i powiedziały, że nie bardzo chce się tu zjawić, bo to za mocno podkreślałoby jego powiązania z KOR-em., Warszawa, 19 września 1986

Jacek Kuroń, Spoko! czyli Kwadratura koła, Warszawa 1992

CZŁONKOWIE KOR I KSS „KOR”

JERZY ANDRZEJEWSKI (1909–1983) – pisarz. Przed wojną publicysta katolicki, w latach 1948–52 zaangażowany w komunizm, później odchodzi od systemu, podpisuje List 34 z marca 1964. Po marcu 1968 objęty zakazem druku. Członek redakcji „Zapisu”.

STANISŁAW BARAŃCZAK (1946–2014) – poeta, krytyk, tłumacz. Redaktor „Biuletynu Informacyjnego”, „Zapisu”, „Krytyki” i „Zeszytów Literackich”. Od 1981 profesor, a następnie kierownik katedry polonistyki na Uniwersytecie Harvarda (USA).

KONRAD BIELIŃSKI (ur. 1949) – matematyk. Należy do Hufca Walterowskiego prowadzonego przez Jacka Kuronia. Jeden z głównych organizatorów Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWa. Redaguje „Strajkowy Biuletyn Informacyjny «Solidarność»”. Od 1990 autor programów komputerowych. Członek założyciel Stowarzyszenia Wolnego Słowa.

SEWERYN BLUMSZTAJN (ur. 1946) – socjolog. Walterowiec. Redaktor naczelny „Biuletynu Informacyjnego”. Współtwórca prasowej Agencji „Solidarność”. W 1981 wyjeżdża do Francji. Po 1989 redaktor „Gazety Wyborczej”.

BOGDAN BORUSEWICZ (ur. 1949) – historyk. Redaktor „Robotnika” i „Robotnika Wybrzeża”. Współtwórca w 1978 Komitetu Założycielskiego WZZ Wybrzeża. Inicjator strajku w Stoczni Gdańskiej, znaczący działacz władz „Solidarności”. W latach 2005–15 marszałek Senatu.

ANDRZEJ CELIŃSKI (ur. 1950) – socjolog. Harcerz 1. Warszawskiej Drużyny harcerskiej im. R. Traugutta „Czarna Jedynka”, kultywującej tradycje przedwojennego harcerstwa. Współtwórca Uniwersytetu Latającego i Towarzystwa Kursów Naukowych. Po 1989 w UD, UW i SLD. Minister kultury w rządzie Leszka Millera.

MIROSŁAW CHOJECKI (ur. 1949) – chemik, pracownik Instytutu Badań Jądrowych. Tworzy Niezależną Oficynę Wydawniczą NOWa. 1981–90 na emigracji, wydaje m.in. pismo „Kontakt” i produkuje filmy dotyczące najnowszej historii Polski. Właściciel Grupy Filmowej „Kontakt”. Inicjator i prezes honorowy Stowarzyszenia Wolnego Słowa.

LUDWIK COHN (1902–1981) – adwokat, obrońca w wielu procesach politycznych. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej, przedwojenny działacz socjalistyczny. Członek Klubu Krzywego Koła, a także loży masońskiej „Kopernik”.

JERZY FICOWSKI (1924–2006) – żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego; pisarz, badacz folkloru, tłumacz poezji cygańskiej, żydowskiej i rumuńskiej, badacz biografii i twórczości Brunona Schulza. Członek redakcji „Zapisu”.

STEFAN KACZOROWSKI (1899–1988) – adwokat. Uczestnik Powstania Warszawskiego. Po powrocie z emigracji (1945–57) obrońca w procesach politycznych. Po kilkumiesięcznym członkostwie w KOR-ze przystępuje do Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

KS. ZBIGNIEW KAMIŃSKI (1900–1991) – uczestnik Powstania Warszawskiego, kapelan AK. Przed wojną działacz młodzieżowej organizacji „Iuventus Christiana”, po 1945 wieloletni duszpasterz akademicki. Nie uczestniczy w bieżących pracach Komitetu.

WIESŁAW PIOTR KĘCIK (ur. 1946) – filolog klasyczny. Organizator niezależnego ruchu chłopskiego, redaktor „Placówki”, twórca Uniwersytetu Ludowego w Zbroszy Dużej. 1985–91 w Szwecji; po powrocie prowadzi ośrodek pojednania polsko–ukraińskiego w Jarosławiu.

JAN KIELANOWSKI (1910–1989) – zoolog i zootechnik; profesor, członek Polskiej Akademii Nauk. Sygnatariusz wielu listów protestacyjnych, współzałożyciel Towarzystwa Kursów Naukowych. Członek loży masońskiej „Kopernik”.

LESZEK KOŁAKOWSKI (1927–2009) – filozof. Propagator filozofii marksistowsko-leninowskiej, póź- niej jeden z jej najbardziej przenikliwych krytyków. W marcu 1968 usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1970 profesor Uniwersytetu w Oksfordzie.

ANKA KOWALSKA (1932–2008) – pisarka. Do 1968 należy do PAX-u. Rezygnuje z członkostwa w Stowarzyszeniu, protestując przeciwko jego stanowisku wobec wydarzeń marcowych. W Komitecie redaguje „Komunikat” i dokumenty KOR-u. Działa w „Solidarności”.

JACEK KUROŃ (1934–2004) – historyk, pedagog, twórca drużyny walterowców w Organizacji Harcerskiej ZMP. Zakładając KOR, jest już po sześciu latach więzienia. Doradca „Solidarności”. Po 1989 roku poseł, minister pracy i polityki socjalnej, polityk UD i UW.

EDWARD LIPIŃSKI (1888–1986) – profesor ekonomii, członek PAN. Od 1902 związany z ruchem socjalistycznym (m.in. członek PPS-Lewica), do 1976 członek PZPR. Członek Klubu Krzywego Koła, a także loży masońskiej „Kopernik”.

JAN JÓZEF LIPSKI (1926–1991) – historyk i krytyk literacki. Żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego. Prezes Klubu Krzywego Koła, członek loży masońskiej „Kopernik”. Skarbnik Funduszu Samoobrony Społecznej „KOR”. Członek Zarządu Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”. Przewodniczący PPS. Senator RP I kadencji.

JAN LITYŃSKI (ur. 1946) – informatyk. W 1968 jeden z głównych oskarżonych w procesach marcowych. Współredaktor „Biuletynu Informacyjnego”, „Robotnika” i „Krytyki”. Doradca „Solidarności” w Wałbrzychu. Po 1989 roku polityk UD i UW. W latach 2010–15 doradca prezydenta RP ds. kontaktów z partiami i środowiskami politycznymi.

ANTONI MACIEREWICZ (ur. 1948) – historyk. Komendant „Czarnej Jedynki”. Redaktor „Głosu”. Doradca „Solidarności”. Od 1989 działacz ZChN, ROP i LPR. Minister spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego, wiceminister w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, od 2015 roku minister obrony narodowej.

ADAM MICHNIK (ur. 1946) – historyk, publicysta. Walterowiec. Za udział w Marcu ’68 skazany na trzy lata więzienia. Po wyjściu pracuje fizycznie. Sekretarz Antoniego Słonimskiego. Od 1989 redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.

HALINA MIKOŁAJSKA (1925–1989) – aktorka, wykładowca warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Za działalność opozycyjną, w latach 1976–80 i po wprowadzeniu stanu wojennego objęta zakazem grania na scenach teatrów państwowych oraz w telewizji.

EWA MILEWICZ (ur. 1948) – prawnik, dziennikarka. Należy do drużyny walterowców. Współpracuje z NOWą jako kierowca i kolporter. W stanie wojennym i latach 80. autorka prasy podziemnej. Dziennikarka „Gazety Wyborczej”.

EMIL MORGIEWICZ(ur. 1940) – prawnik, dziennikarz. Od 1975 członek Amnesty International. Wstępuje do ROPCiO kilka miesięcy po przekształceniu KOR-u w KSS „KOR”. Od 1982 na emigracji. Po 1990 pracownik Kancelarii Senatu RP.

PIOTR NAIMSKI (ur. 1951) – biochemik. Na emigracji w USA współtworzy Komitet Pomocy „Solidarności”. Po 1989 członek ZChN. Jeden z założycieli Klubu Atlantyckiego. Od 2015 sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

JERZY NOWACKI (ur. 1952) – polonista. Członek SKS w Poznaniu. W okresie studiów aktor Teatru Ósmego Dnia. W stanie wojennym drukarz i kolporter prasy podziemnej. W latach 1987–90 we Francji, redaktor „Kontaktu”. Po powrocie pracował w Oddziale Poznańskim TVP.

WOJCIECH ONYSZKIEWICZ (ur. 1948) – historyk, działacz harcerski związany z „Czarną Jedynką”. Redaktor „Robotnika”, współtwórca „Solidarności” w Lublinie. Po 1989 działacz organizacji pozarządowych. Kieruje stowarzyszeniem „Dzielimy się tym, co mamy”.

ANTONI PAJDAK (1894–1988) – adwokat. Od 1910 należy do Związku Walki Czynnej, później legionista. Działacz PPS, przed II wojną obrońca w procesach komunistów. Jako jeden z przywódców Polski Podziemnej aresztowany przez NKWD i skazany w procesie szesnastu na pięć lat więzienia.

ZBIGNIEW ROMASZEWSKI (1940–2014) – fizyk. W 1980 organizuje Komisję Helsińską KSS „KOR”. Współorganizuje podziemne Radio „Solidarność” oraz Komisję Interwencji i Praworządności „S”. Od 1989 senator, w latach 2007–11 wicemarszałek Senatu. W 1998 założyciel Fundacji Obrony Praw Człowieka.

JÓZEF RYBICKI (1901–1986) – filolog klasyczny. Komendant Kedywu w okręgu warszawskim. Uczestnik Powstania Warszawskiego, członek Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W 1947 skazany na 10 lat więzienia w procesie Zarządu WiN. Działacz ruchu antyalkoholowego.

ANIELA STEINSBERGOWA (1896–1988) – prawnik, adwokat w procesach politycznych, a po 1956 – rehabilitacyjnych, działaczka PPS. W czasie II wojny pracuje w Radzie Pomocy Żydom „Żegota”. Członek Klubu Krzywego Koła.

ADAM SZCZYPIORSKI (1895–1979) – historyk, profesor Instytutu Historii Materialnej PAN. Od 1913 członek PPS, w latach 1928–30 poseł na Sejm. Więzień obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, w latach 1945–55 na emigracji w Szwajcarii.

JÓZEF ŚRENIOWSKI (ur. 1947) – socjolog i etnograf. Członek redakcji „Robotnika”. Aresztowany i więziony w stanie wojennym, podejmuje wielodniowe głodówki. Po wyjściu pracuje jako cieśla i rolnik, w latach 90. – prywatny przedsiębiorca. Członek Stowarzyszenia Wolnego Słowa.

MARIA WOSIEK (ur. 1935) – teatrolog. Działaczka Klubu Inteligencji Katolickiej. Przez kilkanaście lat wykłada w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim historię teatru. Współautorka Słownika biograficznego teatru polskiego w Instytucie Sztuki PAN.

HENRYK WUJEC (ur. 1941) – fizyk. Działacz Klubu Inteligencji Katolickiej. Redaktor „Robotnika”. Członek Komisji Krajowej „Solidarności”, później sekretarz podziemnej Krajowej Komisji Wykonawczej. Po 1989 poseł, działacz UD i UW. W latach 2010–15 doradca prezydenta RP ds. społecznych.

KS. JAN ZIEJA (1897–1991) – kapelan wojskowy podczas wojny polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej i Powstania Warszawskiego, naczelny kapelan Szarych Szeregów, współpracownik Rady Pomocy Żydom „Żegota”.

WOJCIECH ZIEMBIŃSKI (1925–2001) – redaktor techniczny. Więzień obozu koncentracyjnego w Karlsruhe. Działacz KIK i Klubu Krzywego Koła. Wraz z Andrzejem Czumą i Leszkiem Moczulskim współtworzy ROPCiO, nie wchodzi do KSS „KOR”. Redaktor niezależnego pisma „Opinia”.

WACŁAW ZAWADZKI (1900–1978) – historyk, bibliofil. Działacz PPS do 1948. W październiku 1956 wstępuje do PZPR. Składa legitymację po usunięciu z partii Leszka Kołakowskiego. Redaktor „Biblioteki Pamiętników Polskich i Obcych” w PIW-ie, członek ZLP i PEN-Clubu.